Dbają o mnie nawet w sezonie…

Dbają o mnie nawet w sezonie ogórkowym. Brak meczów i treningów nie przeszkodził w kolejnej zmianie trenera w Ekstraklasie. Na dolną ósemkę można liczyć – z niej tylko Raków i Górnik nie zmieniły swoich szkoleniowców, którzy zresztą zajmują dwa pierwsze miejsca na poniższej liście.

Kolejno: pozycja, imię i nazwisko, nazwa klubu, data rozpoczęcia pracy w klubie, liczba dni przepracowanych w klubie, liczba meczów, liczba punktów i średnia punktów na mecz.

1. Marek Papszun – Raków Częstochowa – 18.04.2016 – 1475 dni – 26 meczów (136)* – 36 punktów (239)* – 1,38 (1,76)*.
2. Marcin Brosz – Górnik Zabrze – 03.06.2016 – 1429 dni – 100 meczów (134)* – 139 punktów (197)* – 1,39 (1,47)*
3. Michał Probierz – Cracovia – 21.06.2017 – 1046 dni – 100 meczów – 149 punktów – 1,49
4. Waldemar Fornalik – Piast Gliwice – 19.09.2017 – 956 dni – 91 meczów – 144 punkty – 1,58
5. Kosta Runjaić – Pogoń Szczecin – 06.11.2017 – 908 dni – 85 meczów – 129 punktów – 1,52
6. Piotr Stokowiec – Lechia Gdańsk – 05.03.2018 – 789 dni – 74 mecze – 117 punktów – 1,58
7. Vitezslav Lavicka – Śląsk Wrocław – 03.01.2019 – 485 dni – 43 mecze – 68 punktów – 1,58
8. Dariusz Żuraw – Lech Poznań – 31.03.2019 – 398 dni – 36 meczów (38)** – 54 punkty (58)** – 1,50 (1,53)**
9. Aleksandar Vuković – Legia Warszawa – 02.04.2019 – 396 dni – 36 meczów (39)** – 68 punktów (73)** – 1,89 (1,87)**
10. Radosław Sobolewski – Wisła Płock – 05.08.2019 – 271 dni – 23 mecze – 35 punktów – 1,52
11. Martin Sevela – Zagłębie Lubin – 16.09.2019 – 229 dni – 18 meczów – 25 punktów – 1,39
12. Artur Skowronek – Wisła Kraków – 14.11.2019 – 170 dni – 11 meczów – 20 punktów – 1,82
13. Iwajło Petew – Jagiellonia Białystok – 30.12.2019 – 124 dni – 6 meczów – 8 punktów – 1,33
14. Maciej Bartoszek – Korona Kielce – 06.03.2020 – 57 dni – 1 mecz (23)** – 3 punkty (33)** – 3,00 (1,36)**
15. Krzysztof Sobieraj – Arka Gdynia – 10.03.2020 – 53 dni
16. wakat – ŁKS Łódź

* – trenerzy Papszun i Brosz pracowali w swoich klubach także w I lidze (Papszun nawet w II). Liczby w nawiasie uwzględniają zsumowany dorobek w I lidze i Ekstraklasie.
** – trenerzy Żuraw, Vuković i Bartoszek pracowali w swoich klubach więcej niż jeden raz. Liczby w nawiasie uwzględniają zsumowany dorobek bez podziału na kadencje.

Moskal prowadził ŁKS od początku poprzedniego sezonu (przedstawiony został 13 czerwca 2018 – zabrakło mu dokładnie sześciu tygodni do drugiej rocznicy pracy). Było to 689 dni, 26 meczów w Ekstraklasie, 34 w I lidze, 20 punktów w Ekstraklasie, 69 w I lidze. W zeszłym sezonie awansował do Ekstraklasy z drugiego miejsca, teraz zajmuje ostatnie ze stratą 11 punktów do bezpiecznej pozycji. W Pucharze Polski rok temu odpadł z Lechem w I rundzie po golu w ostatniej minucie dogrywki, a w tym – wyeliminował Zagłębie Sosnowiec i Górnika Zabrze, a odpadł w 1/8 finału z GKS-em Tychy. Średnia punktów w I lidze wynosiła 2,03, a w Ekstraklasie – 0,77.

Znajdujemy się niemal w przededniu wznowienia treningów na boisku przez zawodników ligowych. Prawdopodobnie był to ostatni sensowny moment na zmianę trenera, bo potem zwyczajnie może nie być kiedy, chociaż nie lekceważyłbym pomysłów prezesów. W każdym razie, skoro przez prawie cały okres lockdownu Moskal był trenerem ŁKS-u, a teraz nagle przestał nim być, to wiadomo, że przez ten czas raczej nic się nie wydarzyło, a przynajmniej sportowego. Może mieli za dużo czasu do przemyślenia i zaczęły im przychodzić różne dziwne pomysły do głowy z nudów? Nie bardzo wiem, co sprawiało, że jesienią Moskal nadal utrzymywał posadę, a teraz traci ją w martwym okresie, może gdy więcej szczegółów wyjdzie na światło dzienne, to będzie łatwiej to zrozumieć. W chwili gdy piszę to na gorąco, po prostu nie widzę argumentów za takim rozwiązaniem.

Oczywiście śmiesznie wyglądają przy tym zapewnienia, że Moskal zostanie nawet po spadku i nie ma takiej siły, która sprawiłaby jego zwolnienie z ŁKS-u. On i tak wytrwał tam wyjątkowo długo – nie dość, że powyżej aktualnej średniej ligowej, to jeszcze zdecydowanie najdłużej ze wszystkich trenerów ŁKS-u w Ekstraklasie w XXI wieku. Nawet jakby odjąć mu ostatnie dwa miesiące bez meczów, zajmowałby pierwsze miejsce z przewagą ponad 50 dni nad Grzegorzem Wesołowskim. W liczbie meczów byłby drugi za Markiem Chojnackim, ale łączne 60 meczów w tej kadencji (Ekstraklasa + I liga) znów będzie najlepszym wynikiem ostatnich lat.

ŁKS nigdy specjalnie nie słynął jako bezpieczna przystań dla trenerów, jak zagłębiłem się teraz w ich ostatnie sezony w niższych ligach, to np. Wojciech Robaszek obejmował ten zespół trzykrotnie w ciągu czterech lat. Inną osobą, która wtedy, a także wcześniej, również w poprzednich czasach Ekstraklasy, przewijała się tam często, jest legenda klubu Marek Chojnacki. Poprzedni sezon ŁKS-u w Ekstraklasie (2011/12) to też niezła jazda, bo w przynajmniej jednym meczu poprowadziło go wtedy sześciu trenerów (licząc Piotra Świerczewskiego, który formalnie nim nie był, ale podobnie jak Robert Warzycha w Górniku jest u mnie uwzględniany jako oddzielna koncepcja). W tej perspektywie kadencja Moskala nie wygląda źle. Osiągnął sukces z przeciętnym zespołem nawet jak na warunki I ligi, a w Ekstraklasie trudno mieć pretensje, że nie dawał rady, bo jednak jego zespół personalnie odstaje. Ale nawet jego średnia 0,77 nie jest całkowicie najgorsza – z tych, którzy prowadzili ŁKS minimum w 10 meczach, słabszą mieli Mirosław Jabłoński (0,58) i wspomniany Świerczewski (0,69).

Bardziej może niepokoić, że kariera trenera Moskala nie idzie do przodu, a chyba nieco się cofa. Kiedy kilka lat temu pracował w I lidze (Nieciecza i GKS Katowice), jeszcze potrafił się odbić, wrócił do Ekstraklasy, do Wisły, a potem przeciętny sezon w Pogoni Szczecin. Niestety, potem była runda w Sandecji zakończona spadkiem z Ekstraklasy, udany sezon w ŁKS-ie w I lidze, ale w Ekstraklasie znowu ostatnia pozycja i bardzo prawdopodobny spadek. Nie można wykluczać, że jeszcze w Ekstraklasie go zobaczymy, ale jeśli już, to pewnie znowu będzie to zespół z ogona tabeli i zapewne z niewielkimi szansami na utrzymanie.

Teoretycznie, ponieważ przez ostatnie dwa miesiące nie było meczów, na liście nie powinno się wiele zmienić, i tak jest w istocie. Jednak przypominam, że ostatnia aktualizacja miała miejsce 7 marca, więc dopiero teraz uwzględniane są mecze z 8 i 9 marca. Mimo wszystko zdecydowanie najbardziej interesujące statystyki będą dotyczyły upływu czasu.

Marek Papszun prowadzi Raków już od ponad czterech lat, a pod koniec maja może się to wyrażać w liczbie 1500 dni. Najbliższe możliwe rocznice, po pożegnaniu Moskala, również będą dotyczyć trenerów ze szczytu listy, a mają na to szanse Marcin Brosz i Michał Probierz. Ten drugi przekroczył w marcu 1000 dni pracy w Cracovii, czyli osiągnął taki wynik już po raz trzeci w karierze w Ekstraklasie (wcześniej dwa razy, 1112 i 1154 dni w Jagiellonii). Dokonał tego jako pierwszy w XXI w., drugą taką osobą może zostać Waldemar Fornalik, któremu brakuje do tego 44 dni w Piaście (niecałe 1,5 miesiąca, wcześniej 1061 dni w Górniku i 1172 w Ruchu).

Średnia pracy trenerów wynosi obecnie 549 dni, czyli nawet wzrosła w porównaniu do poprzedniego notowania. Ostatecznie w tym kontekście bezpieczny dla trenerów okres epidemii okazał się być górą nad zwolnieniem trenera pracującego przez 689 dni i zajmującego do tej pory 7. miejsce na liście. To, że coś jest nie tak, widzimy po liczbie meczów. 549 dni to ponad 18 miesięcy, czyli 1,5 roku. Tymczasem średnia meczów z obecnej kadencji trenerów w Ekstraklasie wynosi 41, czyli niewiele ponad jeden sezon. Oczywiście mocno zaniżają ją trenerzy, którzy na dobre nawet nie rozpoczęli pracy – Maciej Bartoszek (1 mecz), Krzysztof Sobieraj (0) i następca Moskala (0).

Tabelą za okres pracy Moskala jest ta, która obecnie obowiązuje w lidze, więc tym razem ją Wam oszczędzę (zwłaszcza kibicom ŁKS-u, którzy na pewno niechętnie w nią zaglądają). I tak jest ona martwa od dłuższego czasu, choć może niedługo to wszystko się ruszy. A czy w tym samym składzie trenerskim, o tym przekonamy się niebawem.

#ekstraklasa #pilkanozna #trenerzywekstraklasie