1. marca 2008 roku….

1. marca 2008 roku. Legendarny Ronaldinho strzela swojego ostatniego gola dla FC Barcelony przewrotką z 11. metrów. Pomimo otwarcia wyniku przez Brazylijczyka, Barcelona przegra ostatecznie mecz 4:2 przeciwko Atletico i rozpocznie się dla niej równia pochyła – ze straty dwóch punktów do prowadzącego Realu Madryt zrobi się 18, a Duma Katalonii spadnie na 3. miejsce w tabeli La Liga. Ronaldinho zagra jeszcze dla Katalończyków jeden przegrany mecz w lidze i jeden w Lidze Mistrzów. Będzie go trapiła tajemnicza kontuzja mięśniowa, która wykluczy najlepszego gracza Barcy z dalszej części sezonu. Nie wykluczy go jednak z hucznych imprez w dyskotekach, które wstrząsną hiszpańską prasą. Na jaw zaczną wychodzić problemy Brazylijczyka z imprezowaniem, spóźnianiem się, czy wręcz olewaniem, treningów z drużyną. Prasa w Katalonii wykorzysta „Magika” jako kozła ofiarnego, prasa z Madrytu wykorzysta go by dopiec odwiecznemu wrogowi. Ronaldinho bardzo się to nie spodoba i postanowi opuścić klub, z którym wspiął się na wyżyny swoich możliwości pomimo zmiany trenera na Pepa Guardiolę i jego chęci dalszej współpracy z Brazylijczykiem – co wyjdzie na jaw dopiero po latach. Jeszcze niecałe rok temu wyceniany na wówczas rekordowe 80 milionów euro 28-letni pomocnik zmieni klub za „marne” 25 milionów euro płatne w ratach i to pomimo kontraktu ważnego jeszcze dwa lata.

Ronaldinho pomimo lekkiej, acz widocznej nadwagi jeszcze niecałe trzy sezony spędzi w Europie przywdziewając czerwono-czarną koszulkę Milanu. Rozegra kilka dobrych meczów, ale nie zachwyci już nigdy kibiców tak jak czynił to w bordowo-granatowych barwach Barcy. Już nigdy nie zdobędzie też żadnej prestiżowej nagrody indywidualnej świadczącej o jego ponadprzeciętnej jakości, mimo że dopiero zacznie wchodzić w najlepszy dla piłkarza wiek. W meczu o punkty dla swojej ukochanej Brazylii wystąpi łącznie jeszcze tylko cztery razy.

Po trzyletnim pobycie w Milanie wróci do swojej ojczyzny przechodząc do Flamengo, czyli odwiecznego rywala swojego ukochanego klubu, w którym się wychował – Gremio – czym wywoła wściekłość wśród mieszkańców swojej rodzinnej miejscowości. W klubie tym wytrzyma rok i również odejdzie w świetle lekkiego skandalu rozwiązując kontrakt przed czasem z powodu niewypłacania pensji i przechodząc do rywala swojego ówczesnego klubu, czyli Atletico Mineiro, z którego po rocznym pobycie odejdzie do meksykańskiego średniaka – Queretaro, by dwa lata później zakończyć bez wątpienia bogatą karierę… u kolejnego rywala Flamengo, czyli Fluminense rozegrawszy dlań zaledwie 9 spotkań i nie strzelając bramek przez niecałe trzy miesiące pobytu. Kontrakt ze swoim ostatnim klubem rozwiąże po meczu, w którym będzie wygwizdywany i wyszydzany przez fanów własnego zespołu. Tak zakończy się kariera jednego z najlepszych piłkarzy w historii, oklaskiwanego i docenianego na największych stadionach świata nawet przez odwiecznych rywali.

#historiajednejfotografii #pilkanozna #barcelona #fcbarcelona #realmadryt #acmilan #ciekawostki
#gruparatowaniapoziomu